Przede wszystkim urządziliśmy Romantyczne Podchody. Wybraliśmy osiem romantycznych miejsc- studnię na rynku, rzeźbę anioła, bibliotekę, piekarnię, cafe Arka, schody przed starym przedszkolem, budkę z lodami i Studnię Antoś za muzeum. W każdym z nich na śmiałka czekało zadanie do wykonania, na przykład kupienie loda nieznajomej osobie, wpisanie tytułu najromantyczniejszego romansu czy moje ulubione- powiedzenie do sprzedawczyni "moja ty najsłodsza bułeczko". Za zrobienie go dostawało się literkę- część hasła, którego uzupełnienie oznaczało ukończenie gry. Nasza grupa cały czas stacjonowała niedaleko rzeźby anioła, żeby pomagać graczom w wykonaniu zadania pierwszego- spróbowania swych sił w żonglerce. Jestem wysoce usatysfakcjonowana, bo nauczyłam kilka osób żonglować! :D Z zadowoleniem zauważyłam też, że sporo osób, które ukończyły podchody, wracały do naszego miejsca ćwiczeń i spędzała przy nim więcej czasu, np. kręcąc talerzykami lub chodząc na szczudłach, nie wspominając już o tym mnóstwie ludzi, którzy przyszli do nas po prostu z ulicy.
Niestety w niedzielę nie mogłam uczestniczyć w zajęciach i w związku z tym nie wiem, co reszta robiła, ale dochodzą mnie słuchy, że współpracowali z klownem Feliksem i ogólnie występowali na scenie, a poza tym robili to, co w sobotę. :) Niestety z wielkim żalem stwierdzam, że zbliża się koniec części zajęć poświęconej pisaniu bloga, tak więc żegnam Was, drodzy Czytelnicy,
/Martynika
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz